Wdzięczność

No właśnie – jak często odczuwamy wdzięczność? I nie mam tu na myśli tej wdzięczności, która pojawia się kiedy ktoś pomoże nam dokończyć ważne zadanie w pracy albo ustąpi miejsca w tramwaju. Naturalnie ten rodzaj jest bardzo ważny, ale chodzi mi bardziej o bycie wdzięcznym na co dzień. Za to co przyniosło i przynosi życie, nawet jeśli okoliczności są różne. Pozwólcie, że rozwinę tę myśl.

Jak wspominałam na moim profilu na Instagramie na początku marca udałam się na weekend z mindfullness. O samej uważności jeszcze kiedyś na pewno będę pisać, jest to temat zasługujący na osobny wpis. Jedną z praktyk, którą odbywaliśmy w pierwszy dzień, była praktyka wdzięczności. Nasz nauczyciel, Tomasz Kryszczyński, wspomniał że często skupiamy się na tym czego nie mamy, czego nam brakuje, co chcielibyśmy mieć. W czasie praktyki mieliśmy pomyśleć o kilku rzeczach czy zjawiskach, które mamy na co dzień i za które jesteśmy wdzięczni.

Proste? Jeszcze jak. Natychmiast w moim umyśle pojawiło się mnóstwo rzeczy za które jestem wdzięczna – za moje wspaniałego partnera, który mnie wspiera, za moich przyjaciół, za to że mam dobrą pracę i nie martwię się czy mi wystarczy „do pierwszego”, za to że jestem zdrowa, za to że lada moment będzie wiosna. Te myśli pojawiały się w mojej głowie jedna za drugą i momentalnie uświadomiłam sobie, za jak wiele mogę być wdzięczna na co dzień. Dlaczego więc tak rzadko to robimy? Dlaczego tak rzadko praktykujemy wdzięczność? Być może przez to, że (częściowo) jesteśmy wychowywani w kulcie dążenia do bycia lepszym (co na pewno nie zawsze jest złe, często pomaga szlifować umiejętności, zdobywać nowe talenty), ale też w kulcie posiadania więcej, podsycanego przez reklamy. Lepsza wersja smartfona, szybsze auto, tańszy kredyt, nowa torebka, wystrzałowe buty. Naprawdę ciężko się temu wszystkiemu oprzeć – ja sama, minimalistka od blisko 2 lat, muszę się pilnować i proaktywnie przypominać sobie, że to ja najlepiej wiem czego mi trzeba, a nie spece od reklam. To oczywiście tylko moja opinia i domysły, dlaczego nie mamy w nawyku praktykowania wdzięczności, pewnie są już badania lepiej wyjaśniające pewne mechanizmy. Niemniej, nie zamierzam się więcej skupiać na przyczynach, a bardziej na samym byciu wdzięczną.

Czas mojego 2-tygodniowego detoksu dietetycznego ale też od social media (o tym dlaczego go przeprowadzam pisałam tutaj) pozwolił mi na nieco głębszą praktykę wdzięczności. Nie bez powodu na zdjęciu tytułowym widzicie zbiór nowel Marii Konopnickiej. Zawsze ceniłam kunszt tej pisarki i lubię wracać do jej dzieł. Tym razem czytałam je inaczej – każdy opis głodnego dziecka, ubogo odzianej kobiety, mężczyzny którego nie było stać na buty, wzbudzał we mnie ogromny smutek, ale jednocześnie też ogromną wdzięczność za to w jak dobrej jestem sytuacji życiowej. Siedzę teraz w ciepłym mieszkaniu, na miękkiej kanapie, najedzona do syta, w czystym schludnym ubraniu. Konopnicka opisywała prawdziwe czasy i prawdziwe problemy końca XIX i początku XX wieku – ale takie same problemy występują również dziś. Wg danych UNICEF średnio co piąte dziecko w Polsce żyje w ubóstwie, a co czwarte jest niedożywione (dane z 2017 roku, nie wiem czy sytuacja poprawiła się po wejściu 500+). Jesz trzy posiłki dziennie lub więcej? Możesz zaliczać się do grona szczęściarzy.

Mój detoks dobiega końca, w końcu wrócę do Facebooka i Instagrama. Plan jest jednak taki aby dalej praktykować wdzięczność – przynajmniej raz dziennie. Poświęcić 2 minuty aby w spokoju podziękować sobie w duchu za to co mam.

Was również gorąco zachęcam do praktyki wdzięczności (niektórzy nawet prowadzą dziennik wdzięczności!) – jeśli mój wpis jeszcze Was nie przekonał, poczytajcie tu dlaczego warto 🙂

http://www.theworldcounts.com/life/potentials/why-practice-gratitude
https://greatergood.berkeley.edu/article/item/how_gratitude_changes_you_and_your_brain
Spread the love

Dodaj komentarz