Pielęgnacja zero waste – włosy

Genetycznie mam niezłe włosy. Nie będę fałszywie skromnie pisać, że nie są ładne, bo są – często to słyszę i sama również tak uważam. Jednak pozostawione całkiem same sobie nie wyglądają najlepiej. Mają tendencję do wypadania, a moja skóra głowy trochę się przetłuszcza. Przechodząc na styl życia zero/less waste pielęgnacja włosów była dla mnie wyzwaniem nieco większym niż zakupy czy sprzątanie. Ale po prawie roku eksperymentów znalazłam swój sposób dbania o włosy, który w pełni mnie zadowala.

Szampon

Kiedyś testowałam wszelkie szampony komercyjne, apteczne, profesjonalne fryzjerskie, pseudo-naturalne, nawilżające, dodające blasku, dodające objętości i obiecujące inne cuda. I wiecie co – w zasadzie prawie po każdym moje włosy wyglądały tak samo. Dziś używam mydła do włosów, tego z firmy 4Szpaki. Mydło ma to do siebie, że jest mocno zasadowe – nie da się uzyskać mydła o innym odczynie. Dla włosów oznacza to, że nie będą one tak lejące i łatwe w rozczesywaniu jak po szamponie. Tak samo jest w przypadku moich włosów (później napiszę jak sobie z tym radzę). Wiem, że wiele osób nie jest w stanie używać mydła jako szamponu z wielu względów – skóra niektórych reaguje łupieżem, u innych włosy szybciej się przetłuszczają, a włosy farbowane po umyciu mydłem zamieniają się w siano. Zdaję sobie więc sprawę, że nie dla każdego jest to idealne rozwiązanie. Przyznam, że sama też czasami trochę tęsknię za szamponem w płynie, jednak nie udało mi się jeszcze znaleźć takiego w opakowaniu przyjaznym dla środowiska (np. metalowym lub szklanym – jeśli znacie takie, podzielcie się wiedzą w komentarzach :)). Jednak kiedy skończę mydło od Szpaków, zamierzam wypróbować szampon-kostkę od Tinktura – słyszałam pozytywne opinie, więc sama też chętnie przetestuję.

Odżywka

Myślę, że z odżywianiem włosów w sposób zero/low waste sprawa jest dużo prostsza niż z myciem. W zasadzie można wykorzystać do tego wszelkie surowce kuchenne 🙂 Osobiście stosuję dwa sposoby – olejowanie i płukankę octową. Jeśli chodzi o to pierwsze to raz w miesiącu rozprowadzam na suchych włosach (ale nie na skórze głowy) olej kokosowy lub oliwę z oliwek i pozostawiam na kilka godzin – można włosy wtedy zawinąć w czepek kąpielowy i ręcznik, aby nie pobrudzić ubrania. Ja jednak najczęściej wiążę je na czubku głowy „w cebulę” 😉 Po takim olejowaniu muszę umyć włosy 2 a nawet 3 razy aby pozbyć się resztek tłustej substancji. Jeśli szukacie gotowych olejków do włosów, to oferta na rynku jest bardzo szeroka i bardzo często takie olejki można dostać w szklanych opakowaniach (np. na stronie EcoSpa oraz 4Szpaki).

Płukanka octowa to coś co nada Waszym włosom blasku, a także pomoże wyrównać ph po umyciu włosów mydłem (wspominałam o tym powyżej) – wtedy włosy będą łatwiej się rozczesywać. Stosujemy oczywiście ocet jabłkowy, najlepiej ekologiczny – bez problemu kupicie go w szklanych butelkach, można też zrobić samemu 🙂 Osobiście kupuję do własnej butelki w BezPudła (mieszkam we Wrocławiu). Można użyć ‚czystego’ octu jabłkowego, ja jednak lubię maceraty – na zdjęciu do tego posta widzicie dwa które stosują najczęściej – szałwiowy i rozmarynowy. Szałwia może lekko przyciemniać włosy, więc dla blondynek polecam raczej rumiankowy, który bardzo delikatnie rozjaśnia. Rozmarynowy zaś bardzo dobrze wpływa na skórę głowy, normalizując pracę gruczołów łojowych. Inne to np. lawendowy, pokrzywowy i skrzypowy – wszystkie mają bardzo pozytywne działanie na włosy i skórę głowy. Jak robimy taki macerat? To bardzo proste! Wystarczy 2-3 gałązki świeżych ziół zalać octem jabłkowym (używam słoików 0,5 l) i odstawić na 2 tygodnie zamknięte do lodówki. Na zdjęciu widzicie różnicę w kolorze między maceratem szałwiowym, który ma już 3 tygodnie, a rozmarynowym, który jest całkiem świeży i jeszcze niegotowy do użycia. Jak robimy taką płukankę? W zależności od długości włosów będziecie potrzebować od 2 do 6 łyżek roztworu i 5 razy tyle łyżek wody – oczywiście możecie eksperymentować z proporcjami, ja osobiście używam właśnie takich. Wlewam mieszankę wodno-octowo-ziołową do miski i po umyciu włosów moczę je w tej misce przez kilka minut – mam długie włosy, więc mogę je tam po prostu włożyć i iść oglądać serial trzymając miskę blisko głowy (mój kot jest zwykle wielce zdziwiony tym widokiem ;)). Następnie, nad wanną, wylewam mieszankę na skórę głowy małymi partiami i lekko wmasowuję (przy krótkich włosach, których nie da się włożyć do miseczki, to będzie pierwszy krok). Następnie możecie spłukać włosy wodą, ale nie jest to konieczne (pamiętajcie jednak, że wtedy zapach octu będzie lekko wyczuwalny na włosach).

Odżywianie

Włosy to nie tylko pielęgnacja od zewnątrz – aby były piękne i zdrowe należy zadbać również o to co ląduje na naszych talerzach. O diecie jaką stosuję pisałam mniej więcej tutaj, na Instagram wrzucam też przykłady posiłków jakie spożywam. Nie twierdzę, że jest to dieta idealna, ale staram się aby były w niej wszelkie witaminy i minerały oraz tłuszcze potrzebne zarówno mojemu organizmowi jaki i włosom. Dodatkowo, polecam popijać napar z pokrzywy i skrzypu (obie te rośliny są bogate w krzem, który dobrze wpływa na kondycję skóry, włosów i paznokci). Po typowe suplementy na włosy sięgam bardzo rzadko, ale jeśli miałabym coś polecić to będzie to Triphala (przed użyciem jednak koniecznie przeczytajcie przeciwwskazania lub zapytajcie lekarza). Przy poważnym wypadaniu włosów warto zrobić badania, zanim zaczniecie stosować cokolwiek. Pamiętajcie też, że wielkim wrogiem włosów (i naszego ciała ogólnie) jest cukier – ale więcej o tym w kolejnym poście, kiedy wrzucę podsumowanie mojego kolejnego 30-dniowego wyzwania, tym razem 30 dni bez cukru dodanego.

W razie pytań piszczcie śmiało komentarz lub maila na contact.ecoego@gmail.com, a tymczasem pozdrawiam Was gorąco!

Gosia

A tutaj ja i moje włosy 😉 (fot. Kasia Jankowska)

 

 

Spread the love

2 Replies to “Pielęgnacja zero waste – włosy”

  1. Naprawdę podziwiam każdego, kto ma długie włosy 😀
    Ja mam krótkie, z wygody – myję szybko, schną szybko… (są cienkie).
    Obecnie wykańczam butelki z szamponami, które kiedyś dostałam, ale niebawem wrócę do mydła do włosów. Z płukanki zrezygnowałam, na koniec mycia polewam włosy chłodną wodą.
    No i oczywiście w pełni się zgadzam, że dieta ma ogromne znaczenie!

    1. Chłodna woda na koniec to jest to! Dobrze zamyka łuskę włosa 🙂

Dodaj komentarz