Pielęgnacja zero waste – maseczki

W dzisiejszym wpisie chciałam podzielić się z Wami zachwytem nad moim ostatnim odkryciem kosmetycznym – maseczką Rose Clay firmy White Witch. Na wstępie dodam również, że nie jest to wpis sponsorowany.

Może na początek małe wprowadzenie – jak wspominałam w tym wpisie, mam cerę dość problematyczną i oczywiście rozwiązaniem nie jest nałożenie tony makijażu (którego i tak nie noszę codziennie), ale odpowiednia pielęgnacja od zewnątrz i od wewnątrz. Staram się więc odżywiać zdrowo (aktualnie podjęłam 30-dniowe wyzwanie „bez cukru dodanego” o którym wspominałam na moim Instagramie), nie opalać się nadmiernie, od paru lat nie korzystam też z solarium i oczywiście stosuję podstawową pielęgnację od zewnątrz, czyli łagodne oczyszczanie i nawilżanie. Maseczki jako pielęgnacja uzupełniająca mają bardzo dobry wpływ na moją skórę – pomagają oczyścić pory i usunąć nadmiar martwego naskórka. Kiedyś, kiedy jeszcze mało wiedziałam na temat zero waste i średnio przejmowałam się tym ile śmieci produkuję, na potęgę kupowałam maseczki w saszetkach. Potrafiłam zużyć ich jakieś 10-12 miesięcznie, a oprócz tego od czasu do czasu maseczka w plastikowej tubce. Nawet nie chcę myśleć jaką ilość nierozkładających się odpadów to wygenerowało.

Dziś mam już zupełnie inne podejście, bo wzrosła też moja świadomość na temat ‚śmieciowego’ problemu. Dość długo szukałam odpowiedniej maseczki. Chciałam aby była ona na bazie glinki (te służą mi najlepiej), wegańska i w opakowaniu przyjaznym środowisku. Jak się domyślacie, ciężko znaleźć produkt, który spełniałby te trzy warunki. Często coś co jest wegańskie, jest jednocześnie zapakowane w plastik. Glinki dostępne w aptekach są w woreczkach strunowych lub plastikowych słoiczkach. I bądź tu eko! 😉

Na szczęście kiedyś, szukając podkładu, natknęłam się na sklep internetowy Ecco Verde. Mają bardzo duży wybór kosmetyków i akcesoriów do pielęgnacji w duchu eco/organic a także wegańskich. Jednak to co najbardziej mnie urzekło to filtry, które bardzo ułatwiają szukanie – jeden z nich to „W opakowaniach z niewielką ilością plastiku” 🙂 Tak właśnie znalazłam maseczkę Rose Clay. Zamówiłam ją praktycznie bez zastanowienia, dopiero później zobaczyłam, że firma White Witch jest firmą wysoce etyczną – ich produkty są wegańskie, cruelty free i pakowane w ekologiczne opakowania. Potwierdziło się to gdy rozpakowałam swoją maseczkę – kartonik nie był owinięty folią. W środku, dla zabezpieczenia znajdował się bawełniany woreczek, a w nim gwóźdź programu – czerwona glinka w prześlicznym szklanym słoiczku zatkanym dużym korkiem. Do tego drewniana szpatułka. Prawie zemdlałam z zachwytu.

Dodam jeszcze, że całość wysyłki również była  duchu low waste – karton z recyclingu, który skonstruowany jest tak by umożliwić ponowne użycie w razie zwrotu towaru oraz papier z recyclingu zamiast folii bąbelkowej jako zabezpieczenie.

Maseczka spełnia swoje zadanie – skóra po niej jest odświeżona, gładka i uspokojona – tego z resztą należy oczekiwać od czerwonej glinki. Ja rozrabiam ją z niewielką ilością wody, ale możecie też spróbować z jakiejś domowej roboty tonikiem (kiedyś wykorzystałam napar z rumianku, gdy moja cera była podrażniona).

Jeszcze jedna rzecz – choć dalej rozpływam się w zachwytach, to czuję się jednak zobowiązana wspomnieć o dwóch minusach związanych z tym zakupem. Pierwszy to cena maseczki – ja kupiłam ją gdy była objęta dużą obniżką (nie pamiętam okazji, chyba Halloween) i zapłaciłam za nią ok. 60zł – normalnie jednak kosztuje ona ok. 90zł i to jest moim zdaniem trochę za drogo jak na tego typu kosmetyk (i stosunkowo niewielkie opakowanie). Drugi minus to fakt, że paczka idzie z Austrii – sądząc po domenie sklepu „pl” sądziłam, że mają magazyn w naszym kraju, ale niestety tak nie jest. Z reguły nie zamawiam rzeczy z zagranicy, ze względu na to że staram się minimalizować  miarę możliwości mój ślad węglowy.

Mam nadzieję, że to podsumowanie było dla Was wartościowe i chętnie też poczytam jakie są Wasze ulubione produkty do pielęgnacji – dajcie znać w komentarzach! 🙂

Pozdrawiam,

Gosia

Spread the love

Dodaj komentarz