Dieta roślinna – czy to jest trudne?

„Dieta roślinna, weganizm, wegetarianizm – powariowali! Ja nie rozumiem jak można sobie odmówić schabowego.” Zdanie z życia wzięte. A ja rozumiem, że można i jak można odmówić sobie schabowego. Bo sama jadłam je przez większość życia, a od kilku ładnych lat mięso (od ok. 5 lat z mini wyjątkami o których napiszę później) oraz inne produkty pochodzenia zwierzęcego (od ok. 2) nie goszczą na moim talerzu.

Jak do tego doszło opowiem Wam w innym wpisie, dziś jednak chciałabym rozprawić się z tematem na ile trudna (i czy w ogóle) jest dieta roślinna, co nas czeka kiedy się na nią decydujemy, jakie są jej wady a jakie korzyści.

Dieta roślinna w Polsce? Chyba żartujesz!

Nie, nie żartuję. Zdaję sobie sprawę, że żyjemy w krainie grillem i karkówką płynącej, ale uwierzcie mi – to się zmienia. Ponoć już co dziesiąty młody Polak deklaruje, że jest na diecie wegetariańskiej – KLIK. Ale prawdę powiedziawszy nie trzeba statystyk aby to zauważyć – wystarczy rozejrzeć się po mieście gdzie widać coraz więcej wegetariańskich i wegańskich restauracji i barów, a w większości tych tradycyjnych prawie zawsze można znaleźć jedno czy dwa roślinne dania. Na półkach sklepowych znajdujemy coraz więcej produktów z oznaczeniem „odpowiedni dla wegetarian i wegan”, a w sferze internetowej możecie wyszukać wiele sklepów oferujących niemal wyłącznie żywność wegetariańską i wegańską. Skoro więc jest podaż, znaczy że istnieje na takie produkty popyt – i to całkiem niezły.

Zatem jeśli chodzi o dostęp do produktów wegańskich i wegetariańskich, to jest on w dzisiejszych czasach, również w naszym kraju, naprawdę bardzo ułatwiony (szczególnie w większych miastach, ale z moich obserwacji w podróży wynika że w mniejszych miejscowościach sytuacja ma się coraz lepiej – jeśli macie inne doświadczenia – dajcie znać w komentarzach na dole). Nie zapominajmy też, że nie chodzi tylko o gotowce – wegańskie słodycze, dania gotowe itd. – przecież mamy do dyspozycji mnóstwo produktów, które z natury są roślinne – owoce, warzywa, kasze, ziarna, orzechy 🙂 (Chyba zapomniał o tym mój wujek, wielbiciel kaszanki, który powiedział kiedyś, że nigdy nie jadł nic wegańskiego i że nigdy nie zje. Wtedy zapytałam czy nigdy nie jadł jabłka 🙂 )

Rodzina i znajomi chyba mnie wyśmieją jak zobaczą że jem tofucznicę

Fakt, ze mnie czasami też się trochę podśmiewają kiedy wyciągam podczas świąt swoje kotlety z kaszy jaglanej i buraka. Ale wiecie co? Po pierwsze – mało mnie to obchodzi, bo pozostaję w zgodzie z moimi wartościami. A o drugie później i tak prawie każdy chce spróbować 🙂 I wiem, że zaraz powiecie, że babcia powie „zjedz mięsko, a ziemniaczki zostaw” i że trudno babci odmówić, więc decyzję pozostawcie własnemu sumieniu. Ja (okropna wnuczka) babci odmawiam, ale może być ktoś kto nie ma serca tego zrobić i mimo że na co dzień na diecie roślinnej to u babci zje tego mielonego. Moim zdaniem to jest ok – wiem że wielu wegan i wegetarian powie teraz, że to co piszę jest obrazoburcze dla tego ruchu, ale takie jest moje zdanie i kropka. Uważam, że całkiem sensownie argumentuje to Tobias Leenaert w tym przemówieniu – KLIK. Jeżeli jeden czy nawet dziesięć na ponad tysiąc posiłków w roku będzie niewegański lub niewegetariański to jak na mój rozum i tak lepiej niż kiedy ta proporcja jest odwrotna. W moim przypadku szacunkowo jakieś 98% moich posiłków to posiłki wegańskie. Te 2% wyjątków to czas kiedy przykładowo jestem w podróży i  miejscu gdzie jestem nie ma totalnie nic wegańskiego – wtedy wybieram opcje wegetariańskie, zawierające nabiał lub jajka, ale nigdy mięso. Wybór należy więc do Was, myślę że opcji jest wiele.

Dieta roślinna? To trudne

Powtórzę za Dariuszem Gzyrą, autorem bestsellerowej książki „Dziękuję za świńskie oczy” – trudno to mają zwierzęta w hodowli przemysłowej. Dieta roślinna nie jest trudna.

Tyle w tym temacie.

Ale przecież dieta roślinna jest droga

Jeżeli ktoś do tej pory żywił się najtańszym białym chlebem, pasztetem z Biedronki i parówkami z przeceny, to faktycznie, przejście na dietę roślinną może być finansowym szokiem. Ale pomińmy takie ekstremalne przypadki (choć myślę, że jeśli dobrze się postarać to i tutaj znalazło by się rozwiązanie – ziemniaki, kapusta – taniocha!). Ja miesięcznie wydaję na jedzenie 600 zł – zdecydowaną większość posiłków przygotowuję sama, ale te pieniądze zwykle wystarczają także na jakieś dwa wyjścia na obiad na mieście. W tej kwocie mieszczą się produkty spożywcze z bardzo różnych półek cenowych – od bardzo tanich kasz, makaronów, ryżu, ziemniaków, warzyw korzeniowych, poprzez nieco droższe owoce, dobrej jakości pieczywo na zakwasie, po dosyć drogie, ale kupowane w małych ilościach produkty które lubię nazywać deluxe: wszelkie masła orzechowe (migdałowe, z orzechów laskowych), silken tofu, rozmaite bakalie i orzechy. Myślę, że można zejść poniżej tej kwoty jeśli by odciąć lub ograniczyć produkty w wyższej półki cenowej, ale można też wyjść dużo powyżej jeśli ktoś lubi zaszaleć i ma na to środki. Myślę że dokładnie tak jest też w przypadku diety tradycyjnej – jeśli ktoś chce jeść mięso i sery wysokiej jakości, to to na pewno też kosztuje niemało.

To jakie są korzyści? Jak w ogóle zacząć?

Korzyści jest tak wiele, że internet mały 🙂 Możecie o nich poczytać na wszelakich blogach, we wszelakich książkach, publikacjach i badaniach, pooglądać filmy na YT. Dla mnie dieta roślinna to przede wszystkim życie w zgodzie ze swoimi wartościami (kocham zwierzęta i przyrodę i chcę wyrządzać im jak najmniejszą krzywdę – więc robię tyle ile mogę na ten moment poprzez wybory żywieniowe, zero waste, low impact living). Ale jest to też dla mnie odkrywanie zupełnie nowych smaków i połączeń smakowych, których przez większość życia nie znałam. Czuję się bardzo dobrze, co jakiś czas robię profilaktycznie morfologię krwi (pani doktor mówi, że wyniki są „książkowe”), nie jestem wychudzona, nie mam anemii ani żadnych niedoborów (suplementuję witaminę B12, ale pamiętajcie że osoby na diecie tradycyjnej też powinny to robić, nie tylko weganie).

Jeżeli rozważacie przejście na dietę roślinną, a nie wiecie jak zacząć, to powiem Wam, że sposobów jest bardzo wiele – do wyboru do koloru. Niektórzy przechodzą na tę dietę z dnia na dzień – ale jeśli nie jesteście osobami o wyjątkowo silnej woli to nie polecam tego sposobu – bez przygotowania i przynajmniej wstępnego planu (i wypróbowania!) posiłków może być ciężko. Można zacząć od jednego roślinnego posiłku dziennie (np. śniadania, to chyba najłatwiejsze) i potem stopniowo zwiększać ich ilość w ciągu dnia. Można pochodzić najpierw do różnych restauracji gdzie serwują wegańskie i wegetariańskie dania, popróbować i zobaczyć co Wam smakuje najbardziej, a następnie spróbować ugotować coś podobnego w domu. Dodatkowo poprzeglądać też blogi kulinarne (VeganNerd, Jadłonomia, TrueTasteHunters, Veganon i wiele innych), gdzie znajdziecie mnóstwo przepisów na naprawdę pyszne dania. Ja mniej więcej 5 lat temu zaczęłam od przejścia na wegetrainiazm – zrezygnowałam z jedzenia mięsa praktycznie z dania na dzień. Sporadycznie jadłam ryby, także jajka, ale niestety dużo nabiału. To niestety doprowadziło u mnie do rozwoju kandydozy jelitach, czułam się bardzo słabo i na nic nie miałam siły. Na szczęście 3-miesięczna kuracja dietą (podczas której spożywałam niewielkie ilości mięsa i jajek, ale praktycznie zero nabiału i cukru, za to dużo warzyw i zup warzywnych) pomogła mi stanąć na nogi. Po tym czasie znów zrezygnowałam z mięsa i zaczęłam rozważać przejście na weganizm. Przygotowywałam się do tego rok (a dokładnie 11 miesięcy) – bardzo dużo czytałam na temat weganizmu, próbowałam różnych dań, uczyłam się przyrządzać posiłki jakich do tej pory nigdy w życiu nie próbowałam. I myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że się udało 🙂 Tak jak wspomniałam powyżej – nie mogę powiedzieć że w 100% zawsze i wszędzie jem wegańsko – ale szczerze – te 98% nie spędza mi snu z powiek.

 

Dieta roślinna to bogactwo smaków, kolorów, witamin i minerałów. O jej korzyściach napisano już tomy. Mam nadzieję, że chociaż spróbujecie wprowadzić więcej produktów roślinnych na Wasze talerze. Aby Wam to ułatwić od tej pory, co jakiś czas będę wrzucała przepisy na dania roślinne, które sama regularnie spożywam – tymczasem zapraszam na mój profil na Instagramie gdzie wrzucam (głównie śniadaniowe) wegańskie inspiracje posiłków 🙂

Pozdrawiam Was gorąco!

Gosia

Spread the love

One Reply to “Dieta roślinna – czy to jest trudne?”

  1. Tak! Przepisy – świetny pomysł!

Dodaj komentarz